Cytaty o perfekcji

Zbiór cytatów na temat perfekcja.

Pokrewne tematy

Razem 33 cytatów o perfekcji:


Robert Downey Jr. Fotografia
Bohuslav Martinů Fotografia
Reklama
Stanisław Mackiewicz Fotografia
Marek Grechuta Fotografia
Stanisław Michalkiewicz Fotografia

„Inna sprawa, że ci „naziści” to jednak jakieś głupki. Przecież już Caryca Leonida w słynnym poemacie Janusza Szpotańskiego uczyła, jak nawijać: „Wot Gitler, kakoj to durak. On się przechwalał zbrodnią swoją. A mudriec, to by sdiełał tak: Nu czto, że gdzieś koncłagry stoją? Nu czto, że dymią krematoria? Taż w nich przetapia się historia! Niewoli topią się okowy! Powstaje sprawiedliwszy świat! Rodzi się typ człowieka nowy!”. Toteż odnowiona lewizna opanowała tę nową sztukę nawijania do perfekcji, dzięki czemu pan doktor Edelman śmiało może dziś nawoływać do chwytania za noże, bo jużci – rżnąć w słusznej sprawie wolno jak najbardziej i nikt nie ośmieliłby się postawić mu zarzutu „podżegania” czy choćby „siania nienawiści”, nawet gdyby nie był słynnym i zatwierdzonym bohaterem. Nawet rząd „silnego człowieka polskiej prawicy”, czyli pana premiera Marcinkiewicza, przestraszył się naporu oskarżeń zainspirowanych i obstalowanych u zagranicznych współpracowników przez przypieraną do ściany tubylczą razwiedkę i na gwałt postarał się o alibi, zamykając do lochu przedstawicieli „nazistowskiego podziemia.”“

—  Stanisław Michalkiewicz polski pisarz i publicysta 1947
Osobiście powinienem się z tego małodusznie cieszyć, bo gdyby nie ci „naziści”, to kto wie – może niezawisły sąd dostałby rozkaz wpakowania do lochu mnie? Źródło: „Najwyższy Czas!”, wydanie 28–29 (843–844), 15 lipca 2006

Jan Harlan Fotografia
Jack White Fotografia
Bogusław Linda Fotografia
Dorota Landowska Fotografia

Help us translate English quotes

Discover interesting quotes and translate them.

Start translating
Shia LaBeouf Fotografia

„On jest moim szefem, a ja dla niego pracuję. Nie ma między nami żadnej poufałości. Dla mnie to nie jest po prostu „Steven” czy „Steve”, „Stevie” albo „Wielki S.” To Steven Spielberg. Nie zapominam o tym nigdy. Oczywiście dla aktora praca z nim to jak gra w koszykówkę z Michaelem Jordanem. Lepiej trafić po prostu nie można. Każda chwila spędzona w jego towarzystwie sprawia, że uczę się czegoś nowego, że dzięki niemu się rozwijam. Nie o każdym mógłbym coś takiego powiedzieć. Aha, co ważne, Spielberg zupełnie inaczej zachowuje się jako reżyser, a inaczej jako producent. To dwa różne światy. (…) To człowiek, który zdaje sobie sprawę z tego, jak jego obecność działa na ludzi. Wszyscy go podziwiają, ale za tym kryje się także obawa, co powiedzieć, jak się zachować, by nie wypaść na głupka przed największym reżyserem w Hollywood? Nie wiadomo, czy można z nim normalnie porozmawiać, czy nie. I jak mu zasugerować, że się z czymś nie zgadzamy? „Hm, wiesz, Steven, nie wydaje mi się, że to dobry pomysł” – czy ktokolwiek miałby odwagę odezwać się w ten sposób? Dlatego Spielberg stara się zachowywać zwyczajnie, żeby zmniejszyć dystans między nim a rozmówcą. Zapamiętałem na przykład jego uścisk dłoni. Ma to wyćwiczone do perfekcji: nie ściska ręki ani za mocno, żeby człowiek nie wył z bólu, ani za słabo. Po prostu w sam raz. To taki mały szczegół, ale utkwił mi jakoś w głowie. (…) Spielberg jest jak superbohater: człowiek może go podziwiać, ale wie, że nigdy nie będzie taki, jak on.“

—  Shia LaBeouf aktor amerykański 1986
o Stevenie Spielbergu.

Michał Bajor Fotografia

„Nigdy nie przestanę dążyć do perfekcji. Mam nadzieję, że moja świetna publiczność dostrzeże i doceni tę moją rzetelność i nieustanne szukanie czegoś nowego.“

—  Michał Bajor polski piosenkarz i aktor 1957
Źródło: „Gazeta Wyborcza”, Kielce, 2 lutego 2007 http://www.teatry.art.pl/!rozmowy/3uwj.htm

Stanisław Lem Fotografia

„(…) Jeżeli świat nie jest rozsypaną przed nami łamigłówką, tylko zupą, w której pływają bez ładu i składu kawałki, od czasu do czasu zlepiające się przez przypadek w jakąś całość? Jeżeli wszystko, co istnieje, jest fragmentaryczne, nie donoszone, poronne, zdarzenia mają koniec bez początku albo tylko środek, sam przód albo tył, a my wciąż segregujemy, wyławiamy i rekonstruujemy, aż zaczynamy widzieć całe miłości, całe zdrady i klęski, chociaż naprawdę jesteśmy cząstkowi, byle jacy. Nasze twarze, nasze losy urabia statystyka, jesteśmy wypadkową ruchów brownowskich, ludzie to nie dokończone szkice, przypadkowo zarysowane projekty. Perfekcja, pełnia, doskonałość – to rzadki Wyjątek, zdarzający się tylko dlatego, że wszystkiego jest tak niesłychanie, niewyobrażalnie wiele! Olbrzymiość świata, nieprzeliczalna jego mnogość jest automatycznym regulatorem codziennej zwyczajności, dzięki niej uzupełniają się pozornie luki i wyrwy, myśl dla własnego zbawienia odnajduje i scala odległe fragmenty. Religia, filozofia są klejem, wciąż składamy i zbieramy rozpełzające się w statystykę ochłapy, żeby je złożyć w sens, jak w dzwon naszej chwały, żeby odezwały się jednym, jedynym głosem! Tymczasem jest tylko zupa. Matematyczny ład świata to nasza modlitwa do piramidy chaosu. Na wszystkie strony wystają kawałki życia poza znaczenia, które ustaliliśmy jako jedyne, a my nie chcemy, nie chcemy tego widzieć! Tymczasem istnieje tylko statystyka. Człowiek rozumny to człowiek statystyczny. Czy dziecko będzie piękne czy brzydkie? Czy muzyka da mu rozkosz? Czy dostanie raka? O tym wszystkim decyduje gra w kości. Statystyka stoi u naszego poczęcia, ona wylosowuje zlepki genów, z których tworzą się nasze ciała, ona wylosowuje naszą śmierć. O spotkaniu kobiety, którą pokocham, o mojej długowieczności, o wszystkim decyduje normalny rozkład statystyczny, więc może także o tym, czy będę nieśmiertelny? Może ona staje się czyimś udziałem na ślepo, przez przypadek, od czasu do czasu, tak samo jak uroda lub kalectwo? A skoro nie istnieją jednoznaczne przebiegi, skoro rozpacz, piękno, radość i brzydota są dziełem statystyki, statystyką jest podszyte nasze poznanie, istnieje tylko ślepa gra, wiekuiste układanie się przypadkowych wzorów. Nieskończona liczba Rzeczy szydzi z naszego umiłowania Ładu. Szukajcie – a znajdziecie; zawsze w końcu znajdziecie, jeżeli będziecie tylko dość żarliwie szukali, statystyka bowiem niczego nie wyklucza, czyni wszystko możliwym, jedynie mniej lub więcej prawdopodobnymi. Historia zaś jest ziszczaniem się brownowskich ruchów, statystycznym tańcem cząstek, które nie przestają marzyć o innym doczesnym świecie…
– Może i Bóg istnieje tylko czasami? – rzucił niegłośno Inspektor. Pochylił się do przodu i z niewidzialną twarzą słuchał tego, co Gregory z takim trudem wyrzucał z siebie, nie śmiejąc nań spojrzeć.
– Może – obojętnie odparł Gregory. – A przerwy w jego istnieniu są bardzo długie, wie pan?
Wstał, podszedł do ściany i wpatrzył się niewidzącymi oczami w jakąś fotografię.
– Może i my…“

—  Stanisław Lem, książka Śledztwo
Utwory, Śledztwo, zaczął i zawahał się – ... i my jesteśmy tylko czasami, to znaczy: raz mniej, niekiedy prawie znikamy, rozpływamy się, a potem nagłym skurczem, nagłym wysiłkiem, scalając na chwilę rozpadające się rojowisko pamięci... na dzień stajemy się... Opis: finalna rozmowa Inspektora z Gregorym.

Ursula K. Le Guin Fotografia

„Lorem ipsum dolor sit amet, consectetuer adipiscing elit. Etiam egestas wisi a erat. Morbi imperdiet, mauris ac auctor dictum.“