„Błysnęło słońce i światło uderzyło w dwa anioły, śpiące na ławce i jeden z nich chciał zasłonić oczy i poruszył się niespokojnie i nieostrożnie stoczył się przez wyrwę w ławce wprost na betonowe płyty trotuaru, nie rozlewając ani kropli z butelki, a cień od żerdzi z ławki przeciął mu twarz na pół, od czoła do brody i nadał tej twarzy wyraz zadumy i anioł leżał na trotuarze, a drugi, śpiący na ławce, wyciągnął nagle rękę i lunatycznie zaczął macać żerdzie obok siebie i to miejsce, na którym spoczywał dotąd jego towarzysz, a potem ręka znieruchomiała, a on zaskomlał…”Janusz Anderman Źródło: Kraj świata (1988)