„Cały proces stanowi syntezę funkcjonowania kapitalizmu: naukowcy osiągają postęp techniczny, który może przynieść korzyść tysiącom ludzi. Pracują jednak dla prywatnej firmy, tak więc korzyści czerpie tylko firma. A za nimi stoi państwo, gwarantujące odbieranie zysków: na mocy prawa patentowego wszyscy muszą mu płacić.W tym układzie postęp techniczny nie jest dążeniem do poprawy życia ludzi, lecz troską o pomnażanie bogactwa nielicznych.(Wielkie korporacje bioinżynieryjne są oczywiście bardzo sprytne. Wprowadzają niewielkie zmiany do patentów, które są bliskie wygaśnięcia, żeby rozszerzyć stan posiadania – i dalej zarabiać. Czasem stwarzało to sytuacje zgoła absurdalne: firma teksaska Rice-Tec uzyskała w 1977 roku patent na ryż basmati, który jest uprawiany przez Hindusów i Pakistańczyków od tysiącleci. Albo weźmy tylko Monsanto, które ma patent na pszenicę nap bal, używaną do wyrobu podpłomyków chapati – najpopularniejszego chleba w Indiach – i zachowuje tę własność w Stanach Zjednoczonych).”Martín Caparrós El hambre
„W systemie obejmującym bogów – istoty, które to wszystko stworzyły – mamy jeszcze więcej powodów, by zintegrować ból z całością. Trzeba wytłumaczyć jego istnienie, natarczywą obecność czegoś, co jest nie do wytłumaczenia. Wytłumaczenie zła – cierpienia, bólu – to jeden z najbardziej fascynujących wątków wielkich podań: jak i dlaczego bohaterowie tych podań dopuszczają się czegoś, co radykalnie przeczy przypisywanej im dobroci. Aby znaleźć tę usprawiedliwiającą rację, wymyślono wiele rzeczy: między innymi zbawczy walor cierpienia – błogosławieni ubodzy, albowiem do nich należy królestwo; nadano cierpieniu funkcję, przypisano mu użyteczność. Bóg zsyła ci cierpienie, żeby cię wypróbować i uczynić lepszym. Cierpienie nie jest czymś niepotrzebnym, stratą. Poprzez cierpienie coś gromadzisz, zbierasz, żeby odebrać to w jakimś niebie. Cierpienie jest błogosławieństwem, pod warunkiem – tylko pod tym warunkiem – że w to niebo wierzysz. Inni poszli jeszcze dalej i, jak Nuerowie, uznali, że ból – zdolność znoszenia bólu – jest przywilejem, miarą dzielności mężczyzny. Że ten, kto więcej i w godniejszy sposób cierpi, jest więcej wart – teraz, a nie gdzie indziej i kiedy indziej, w jakiejś niepewnej zawsze przyszłości.”Martín Caparrós El hambre
„Jest to sytuacja absolutnie nienormalna; nie wiem, czy kiedykolwiek wystąpiła z taką intensywnością, w takim natężeniu. Czasem myślę, że na tym polega jedna z wielkich zmian w naszej epoce: po raz pierwszy w historii szósta czy piąta część ludności świata jest niepotrzebna. Niemiło byłoby kazać tym ludziom tak po prostu umrzeć, więc się ich utrzymuje na granicy życia i śmierci, niedożywionych, ale nie umierających z głodu.”Martín Caparrós El hambre
„Religia – każda religia – pozwala myśleć spokojnie, że tak, jak jest teraz, będzie zawsze, że wszystko zostało obmyślone i zaplanowane od tej chwili aż do skończenia czasów i że zawsze rządziła i będzie rządzić nami ta sama moc – jakiś bóg czy bogowie. Gdyby człowiek wierzący miał dopuszczać, że władza rządząca światem podlega zmianom, kto mógłby mu obiecać życie wieczne? A panujący – królowie, cesarze – uczepili się tej idei: nasza władza nie powinna się zmieniać, ponieważ opiera się na Wielkiej Władzy, która nigdy się nie zmienia – na prawie boskim. Religii potrzebna jest niezmienność. Stąd, na przykład, tak niesłychanie gwałtowne reakcje Kościoła katolickiego, kiedy jacyś goście sto czy dwieście lat temu zaczęli przegrzebywać skamieliny, jaskinie, kości, udowadniając, że świat jest o wiele starszy, niż głosi Biblia, i że nie zawsze wyglądał tak, jak wygląda teraz: że żyły na nim dziwne zwierzęta, że krowy i pchły nie zostały stworzone przez Boga, lecz powstały w wyniku ewolucji gatunków, że my, ludzie, byliśmy bardzo specyficznymi małpami. Nic nie mogło brzmieć równie wywrotowo – i odkrycie to wywróciło wszystko do góry nogami.”Martín Caparrós El hambre
„Jesteśmy inni. W ciągu paru dekad wielkie ideały stały się dla nas zbyt wielkie – więc zaakceptowaliśmy małe: żyć na jakim takim poziomie, dbać o swoje bezpośrednie otoczenie, troszczyć się o środowisko, traktować z szacunkiem mniejszości, wspierać dobre dzieła. Wszystko pięknie, wszystko się liczy; przyjęliśmy, że żyjemy w epoce drobnych spraw. Może w ten sposób nadawaliśmy owej epoce rys rozsądku, realizmu – bo że też rys małości, to pewne.”Martín Caparrós El hambre