„Jesteśmy niczym, czymś naprawdę znikomym: westchnieniem w krótkim trwaniu kawałka skały zagubionego w niewielkim systemie słonecznym w nieobjętej galaktyce. Jeśli się nad tym zastanowimy – jeśli akurat o tym pomyślimy – dojdziemy do wniosku, że może najrozsądniejszą odpowiedzią na tę refleksję będzie zaakceptować nasz los i skupić się na rzeczach najdrobniejszych: na sobie samych, własnym życiu, tym, czym chcemy albo zgadzamy się to życie nasycić. Jest to pewien wybór – który wydaje się nawet dość racjonalny. Ale może wobec tej znikomości lepiej udać głupiego i zignorować ją – i zapuścić się myślą w najdalsze rejony, na jakie pozwala nam skromna skala. Pamiętając, że może się to okazać bezużyteczne. I że zazwyczaj nie ma nic bardziej bezużytecznego niż to, co użyteczne.”Martín Caparrós El hambre
„Jest to sytuacja absolutnie nienormalna; nie wiem, czy kiedykolwiek wystąpiła z taką intensywnością, w takim natężeniu. Czasem myślę, że na tym polega jedna z wielkich zmian w naszej epoce: po raz pierwszy w historii szósta czy piąta część ludności świata jest niepotrzebna. Niemiło byłoby kazać tym ludziom tak po prostu umrzeć, więc się ich utrzymuje na granicy życia i śmierci, niedożywionych, ale nie umierających z głodu.”Martín Caparrós El hambre
„Religia – każda religia – pozwala myśleć spokojnie, że tak, jak jest teraz, będzie zawsze, że wszystko zostało obmyślone i zaplanowane od tej chwili aż do skończenia czasów i że zawsze rządziła i będzie rządzić nami ta sama moc – jakiś bóg czy bogowie. Gdyby człowiek wierzący miał dopuszczać, że władza rządząca światem podlega zmianom, kto mógłby mu obiecać życie wieczne? A panujący – królowie, cesarze – uczepili się tej idei: nasza władza nie powinna się zmieniać, ponieważ opiera się na Wielkiej Władzy, która nigdy się nie zmienia – na prawie boskim. Religii potrzebna jest niezmienność. Stąd, na przykład, tak niesłychanie gwałtowne reakcje Kościoła katolickiego, kiedy jacyś goście sto czy dwieście lat temu zaczęli przegrzebywać skamieliny, jaskinie, kości, udowadniając, że świat jest o wiele starszy, niż głosi Biblia, i że nie zawsze wyglądał tak, jak wygląda teraz: że żyły na nim dziwne zwierzęta, że krowy i pchły nie zostały stworzone przez Boga, lecz powstały w wyniku ewolucji gatunków, że my, ludzie, byliśmy bardzo specyficznymi małpami. Nic nie mogło brzmieć równie wywrotowo – i odkrycie to wywróciło wszystko do góry nogami.”Martín Caparrós El hambre
„W społeczeństwach, w których tylu ludzi cierpiało głód, ci, którzy byli od niego wolni, narzucali sobie posty. Głód zawsze stanowił formę pewnego oczyszczenia. Religie monoteistyczne kładą silny nacisk na stan braku pokarmu, starając się narzucić post, czyli kontrolowaną formę głodu, i udowodnić, że jakiś bóg i jego słudzy potrafią zmusić nas do robienia tego, czego byśmy inaczej nie zrobili. Zmusić do zadawania sobie gwałtu dla oddania hołdu najbardziej absolutnej władzy. Religia musi być narzucana wbrew naturze. Jest to kultura w postaci ekstremalnej: kultura, która tłumaczy ten świat, stwarzając inne. Post jest triumfem kultury, pomnikiem jej dumy. W myśleniu religijnym – takim, które zakłada, że istnieje coś lepszego niż ludzie, czyli że my, ludzie, jesteśmy rasą niższą – jedzenie stanowi wyraz słabości. Bylibyśmy lepsi, gdybyśmy nie musieli jeść. Jedzenie zawsze było pojmowane jako powinność przykra, niska. Istoty wyższe są od niej wolne. Tradycja chrześcijańska nie wspomina nigdzie, żeby Bóg cokolwiek jadł; w grecko-rzymskiej, na przykład, antropomorficzni bogowie żywili się nektarem i ambrozją. Post jest właściwy aniołom – twierdzili chrześcijanie – wykracza poza to, co naturalne. Pościć to znaczy akceptować zakłócenie naturalnego porządku, przyjąć porządek kulturowy, religijny, który jawi się jako nadprzyrodzony, czy raczej prenaturalny, uprzedni w stosunku do natury, stwarzający ją. Natura to dekadencja – ciało to dekadencja. Do dekadencji prowadzi karmienie ciała; to, co nadprzyrodzone, naprawia, koryguje ciało. Nie ma nic bardziej prymitywnego niż jeść, aby zaspokoić głód.”Martín Caparrós El hambre
„Wmówiono nam, że mieć poglądy lewicowe - chcieć zmienić świat - to to anachronizm, przebrzmiała pieśń. W świecie zdominowanym przez mody najbardziej przekonująca idea współczesności pozostawała zdecydowanie poza modą. I nie chodzi tylko o przeciwstawienie się pewnym naciskom, pewnym zastanym ideom: trzeba także wytrzymać pobłażliwe, zatroskane spojrzenia rożnych osób, wśród nich przyjaciół, rodziny, zaniepokojonej losem naiwniaka, który myśli to, czego się nie myśli, robi to czego się już nie robi”Martín Caparrós