„Te ciotki z drewna, bejcowane, wypolerowane, to były alegorie. Wolność – jako kobieta zrzucająca parandżę. Macierzyństwo – z golutkim niemowlakiem. Było też parę kobiet z mieczami. I były po prostu – kobiety. O dużych piersiach. I nie do wiary szerokich biodrach. Z cienką talią. Z długimi, skłębionymi włosami. Nie wiedziałem wtedy, nie wiedziałem, jak nazywała się ta jedna – z owocem granatu w dłoniach. A druga – szczupła, szczuplutka – z burzą włosów wzlatujących do sufitu.W nocy zeskakiwały z półek i właziły na parapet. A przecież były z drewna. Poruszały się z trudem. Bolało je, kiedy zginały stawy. Często spadały na podłogę. Na dywan. Nieraz budził mnie stukot spadających gołych ciotek. Chowałem głowę pod kołdrę i długo nie mogłem zasnąć, aż wiatr, który przypadkiem uwiązł w okiennych szparach, zalizywał ich drewniane rany.O świcie znów wszystkie były na miejscach. Posypywały się kurzem – dla niepoznaki. A ja i tak wiedziałem, wiedziałem!…”Sasza Griszczenko (1983) Wstecz. Długi wiersz proząO kobietach, O wierze, O wolności, O macierzyństwie
„Umiejętność rozmowy i wdzięczna przymilność… to cytryna, z której wygniata się sok na usmażone flaki, to pieprz, którym się je posypuje.”Pietro Aretino (1492–1556) włoski pisarz
„Nie posypujcie cukrem religii”Jan Twardowski (1915–2006) poeta polski, duchowny katolickiŹródło: NieO religii