Jarosław Hebel (1974) dziennikarz polski
Przechodząc obok „Bliklego”, mijałbym Dołęgę-Mostowicza, który gnałby od wydawcy prosto przed siebie na skręcenie karku, mając pomysł na napisanie kolejnej niezwykle poczytnej i równie dochodowej powieści. Późnym wieczorem z „Ziemiańskiej” wychodziłby zaś pijany Wieniawa-Długoszowski, na całe gardło krzycząc: „Bo w sercu ułana, gdy je położysz na dłoń, na pierwszym miejscu panna, przed nią tylko koń!”.
Jeszcze będzie pięknie