„Zaczęło się od tego, że szwagierka zaprosiła mnie na Facebooka. Wtedy w październiku minionego roku otrzymałem informację o kongresie organizowanym przez Janusza Palikota. Wcześniej oglądałem go w telewizji. Pomyślałem sobie – „śmieszny facet, może być ciekawie”. Pojechałem na to spotkanie. Był to trochę taki show, co mogło się podobać. Znalazłem się na balkonie obok kamerzysty jakiejś stacji telewizyjnej, który z niezadowoleniem mówił, że musi słuchać jakichś głupot. Z uwagą zacząłem się przysłuchiwać temu, co mówił Janusz Palikot, doszedłem do wniosku, że jest to zbieżne z moimi poglądami i zaczęło do mnie trafiać. To nie były obietnice, ale prawda, z którą spotykamy się na co dzień.”Paweł Sajak o kulisach wejścia do wielkiej polityki.