„Śmiać się pani będzie, gdy opowiem o indagowaniu Goleniewskiego przez komisję senacką. Zgodnie z procedurą musiał najpierw podać dla protokołu swoje dane. Oznajmił, że jest Alieksiejem Nikołajewiczem Romanowem, cudownie uratowanym carewiczem, synem cara Mikołaja II, pretendentem do tronu Rosji. Łatwo to pani sprawdzi w archiwach Senatu. Członkowie komisji żądali, by się nie wygłupiał, lecz on się upierał, że jest carską pociechą, więc przesłuchanie zostało zawieszone, i tak skończyła się "afera Goleniewskiego" - kompromitacją CIA. Nawet nie leczono wariata, osiadł gdzieś na prowincji. To są fakty, pani redaktor. (…) Numer z carską progeniturą rzeczywiście wart był Nobla i Oscara razem wziętych, no ale cóż…”Michał Goleniewski