„Miałem przedwczoraj wizytę dziwnych ludzi. Byli to poeci. Na głowach mieli pomponiki, a usta im się skrzyły srebrem i złotem. Często wychodzili do łazienki, myślę, że czesali tam swoje jedwabne włosy, bowiem wracali stamtąd gładko uczesani. Jeden z nich starał się zajrzeć mi do kieszeni, ale odpędziłem go mówiąc: a kysz, a kysz. Po tym odpędzeniu już więcej nie zaglądał do mojej kieszeni, wiedział bowiem, że znów mówiłbym doń: a kysz, a kysz. Poeci nie lubią być odpędzani.”Jan Drzeżdżon Noe
„Hodowałem kiedyś jastrzębia. Tak by to można nazwać. Przylatywał pod moje okno i patrzyliśmy sobie w oczy jak zakochani. Podawałem mu kawał mięsa, a on brał je w swoje pazury i znów na mnie patrzył. Skąd się biorą takie jastrzębie – myślałem – które przylatują pod okno i czekają, aż je otworzysz. Rozumiem, gdyby to były inne ptaki, ale one właśnie.”Jan Drzeżdżon Noe
„Na środku lasu jest dzwon, myślę szalony. Jego dźwięk ma zagłuszyć nasze tutaj istnienie.”Jan Drzeżdżon Noe