„No, no, nie ma pan powodu aż tak się unosić – wtrącił się chłopiec spokojnym,niewzruszonym głosem i z twarzą bez wyrazu. – Szprotki i samma to doprawdy jeszcze nic takiego.Dziś na kolację pan prezes zażyczył sobie…– Cóż takiego? Zamówił może coś niezwykłego? Beznamiętnym, opanowanym głosem chłopiec dokończył:– Suszoną śmierdziuchę [zjełczała makrela].”Morio Kita Źródło: Zbytek, tłum. Henryk Lipszyc.