„Twój syn, pamiętamy go dobrze, układał w garażudługie stosy rdzawych prętów.Ich posiniaczone ciała rzędami przecinały pomarańczową skórę żarówek;on, pocichutku, wędrował w stronę naszych dziecięcych gardełek;z furią wbijałem paznokcie, pomiędzy różowe pręgi na jego brzuchu.Białe morze leniwie przecinało nasze krocza.I wyrosły, poplamione pornografią twarze,co na myśl o świeżym mięsie, oblizują lubieżne wargi; tęskniliśmy.A krew była siecią, raz po raz wypychana śmiercią.”Łukasz Gamrot Źródło: Krew; druga dekada sierpnia