„Wieczór. Robotnicy wychodzą z fabryk i zakładów, niknąc gdzieś w przestrzeni. Chłód zgniłych liści powoli zagarnia wszystko. Przed nami znów rozgrywa się wielka lub całkiem nieistotna tajemnica życia – powoli przenikając wszystko.”Konrad Stachnio początek opowiadania. Źródło: Dryf