„Sam nie wiedział, kiedy zrobił się stary i lekko przygarbiony od bólu pleców, kiedy jego żona pomarszczyła się i schowała za okularami.”Bojan Biołczew Garnczek fasoli
„Biały kolor mleka wapiennego gdzieniegdzie poobłaził już ze ścian chałupy, prześwitywała tam żółta glina, którą kiedyś obrzucił plecione z chrustu i gałęzi ściany. Była to ta sama glina co na podwórku, na którym od dawna nie było już ani jednej kozy i z którego kolejne jesienie zmyły zielonkawą barwę nawozu. Wyżej ta sama żółtawa glina przecinała pastwisko strzępiastym wąwozem, który przecisnąwszy się pod siatką otaczającą rezerwat znikał w buczynie, by czekać na deszcz, zawsze zaskakujący w tej suchej okolicy.”Bojan Biołczew Garnczek fasoli
„Kiedy się z nią ożenił, służyła po domach, bo była sierotą. Mała i brzydka, chwili się nie zawahała, kiedy jej powiedział, by poszła z nim na górę, do szałasu. Ludzie śmiali się z nich, choć do wsi chodzili rzadko. Pop dał im ślub w zamian za dwie kozie skóry, drużbą został jeden z gajowych, który lubił kozie mleko. Żona rozzłościła się już w chwili przestępowania progu chaty, jakby przyszła tu specjalnie po to. I tak już zostało. Z początku otwierał usta, by jej coś powiedzieć, ale przerywała mu i nawykł do milczenia. Podawał jej, czego potrzebowała, kiwał głową, kiedy o coś pytała, a potem szedł do kóz, które robiły dużo hałasu, ale niczego nie chciały.”Bojan Biołczew Garnczek fasoli
„Tranzystor dali mu pijani myśliwi za ostatnią kozę. Przez całe życie hodował kozy tu, na tym stoku, daleko od wsi.”Bojan Biołczew Garnczek fasoli