„Dziennik Rorchacha 12 października 1985:Ścierwo psa w alei dziś rano, odcisk opony na rozerwanym brzuchu. To miasto się mnie boi. Widziałem jego prawdziwą twarz. Ulice to przedłużenie rynsztoków, a rynsztoki są pełne krwi i kiedy studzienki pokryją się wreszcie strupami, całe robactwo się potopi. Nagromadzony brud seksu i morderstw spieni im się na wysokość pasa a wszystkie kurwy i politycy spojrzą w górę i zakrzykną: „Ocal nas!”, a ja spojrzę w dół i szepnę: „nie”. Mieli wybór, wszyscy. Mogli pójść w ślady dobrych ludzi, takich jak mój ojciec i prezydent Truman. Przyzwoitych ludzi, którzy wierzyli w uczciwą pracę za uczciwą płacę. Tymczasem poszli tropem odchodów, pozostawionych przez rozpustników i komunistów, nie rozumiejąc, że szlak prowadzi nad przepaścią. Aż było za późno. Nie mówcie, że nie mieli wyboru. Teraz cały świat stoi na krawędzi, patrząc na krwawe piekło na dole, wszyscy ci liberałowie, intelektualiści i mądrale… i nagle nikt nie wie, co powiedzieć.”Alan Moore książka StrażnicyWatchmen
„Podczas każdego spółkowania między ludźmi, setki milionów plemników rywalizuje o jedną komórkę jajową. Przemnóż to przez niezliczone pokolenia i prawdopodobieństwo, że twoi przodkowie żyją, spotykają się. Płodzą tego określonego syna, tę konkretną córkę.(…) W wyniku tego połączenia z setek milionów dzieci konkurujących o zapłodnienie pojawiasz się ty i tylko ty. Wyłonienie tak specyficznego kształtu z tego chaosu niemożliwości jest niczym przemiana powietrza w złoto… To ukoronowanie nieprawdopodobieństwa. Termodynamiczny cud (…) Ale świat jest tak pełen ludzi, tak zapchany tymi cudami, że powszednieją i zapominamy o nich.”Alan Moore książka StrażnicyWatchmen, Doctor Manhattan
„Nieustannie wpatrujemy się w świat i to przytępia nasze zmysły. Ale oglądany z cudzego punktu widzenia, zupełnie jak nowy, wciąż może zapierać dech w piersiach.”Alan Moore książka StrażnicyWatchmen, Doctor Manhattan